bilet Parkometr Warszawa

tokio-hotelowcy-bill *Tokio-Hotel

Temat: Parkowanie na Belwederskiej

Czy my mieszkańcy kilku budynków przy ul. Belwederskiej jesteśmy mieszkańcami drugiej kategorii? Czy nie płacimy podatków w tym drogowego?

Trochę nie na miejscu ten dramatyczny ton - czy mieszkańcy wszystkich nowych osiedli to też druga kategoria? W nowym budownictwie jeśli nie kupisz miejsca parkingowego za 30-50 tys. zł, to nie masz gdzie zaparkować. Niezależnie od tego ile i jakie podatki płacisz.


Dodam jeszcze że przy całym Trakcie Królewskim ZDM umożliwił parkowanie na chodniku

Nieprawda. Na Nowym Świecie i Krakowskim Przedmieściu w zasadzie nie ma miejsc parkingowych, na Ujazdowskich po przebudowie też zostaną mocno ograniczone. A parkowanie na chodniku to patologia, nie norma.


Ale jest fizyczna możliwość nie zabudowania istniejących ulic i placów które z powodzeniem mogłyby służyć jako parkingi. Tak się dzieje np. teraz na ul. Pięknej i w wielu innych miejscach centrum.

Dzięki czemu Warszawa wygląda jak miasto III Świata. Super.


A tak na marginesie na Pięknej restauracja wystawia nawet stoliki w okresie letnim na chodnik, piesi przechodzą miedzy stolikami lub jezdnią.

To znaczy, że potrzebny jest szerszy chodnik - trzeba zwęzić jezdnię.

Swego czasu była awantura o ogródki kawiarniane na placu Trzech Krzyży, gdzie restauratorzy wykupywali bilety w parkometrach dla stolików kawiarnianych. Wyszło wtedy przy okazji, że 1m2 chodnika pod ogródki to co najmniej o rząd wielkości większe przychody niż ten sam m2 zmarnowany na miejsca parkingowe.
Źródło: forum.zm.org.pl/viewtopic.php?t=1218



Temat: Warszawiakom gratulujemy bus-pasu na trasie łazienkowskiej
" />
">Jakiś czas jeździłem w okolice Nowogrodzkiej, komunikacją miejską, akurat mi pasowało tak, nawet pisałem w tym temacie. Byłem szybko (podobnie jak autem), ale taniej i nie było kłopotu z parkometrami.Właściwie to narzekać na co nie miałem, ale podróż z laptopem w garniaku i to jeszcze w sposób taki że nikt by się na mnie nie pchał - nie była realna, na szczęście nie zawsze muszę tak iść do pracy, więc dawałem radę. Czy tramwaj czy autobus - dużo ludzi po prostu a wielu z nich do biletu powinno dezodorant dostawać.

Z tego co pamiętam, to komunikacja w miejscu w którym mieszkasz była nieźle zorganizowana, naprawde wszędzie można było dojechać dość sprawnie i co najważniejsze metro dość blisko

Ja mam tylko problem jeżeli chodzi o powroty, pracuje codziennie do 17, dlatego planuje zawsze sobie coś po pracy typu siłownia, basen, tenis, squosh, jakiś obiad i wracam kiedy jest luźniutko


">Ja jestem za tym aby był wybór, nie dyskryminujący żadnej ze stron.
Rozumiem, tyle że w tym momencie nie ma chyba technicznej możliwości, żeby tego od tak w warszawie dokonać. Jakby można było przebudować te wszystkie ślimaki na łazienkowskiej zamykając ruch na jakiś czas, pewnie było by dużo szybciej. Tyle że wtedy, pewnie dla prawie całego miasta zakończyłoby się to komunikacyjnym paraliżem.
Źródło: bmw-sport.pl/viewtopic.php?t=58108


Temat: [pr] Parkowanie w śródmiesciu
http://www.zw.com.pl/artykul/2,408368_P ... erzy_.html

Plaga parkingowych fałszerzy
Janina Blikowska , Konrad Majszyk 06-10-2009, ostatnia aktualizacja 06-10-2009 21:40

Kontrolerzy coraz częściej znajdują na deskach rozdzielczych podrobione bilety parkingowe.

29 września kontrolerzy zauważyli na ul. Mazowieckiej subaru z położonym za szybą podrobionym wydrukiem z biletomatu. Właściciel samochodu 27-letni Wojciech C. po prostu przerobił datę.

– Zmienił dzień, z 28 zrobił 29 września. Wytarł fragment ósemki tak, by wyglądała jak dziewiątka – opowiada Tomasz Oleszczuk ze śródmiejskiej policji.

Wojciech C. usłyszał zarzut sfałszowania dokumentu. Policjantom wyznał, że zrobił to ‟z głupoty”. Chce się dobrowolnie poddać karze.

Tego samego dnia sfałszowany bilet parkingowy kontrolerzy Zarządu Dróg Miejskich znaleźli w toyocie na ul. Wierzbowej. Datę zmieniono z 2 na 29 września. Właścicielka auta 52-letnia Maria W. tłumaczyła policjantom, że bilet dostała od ‟eleganckiego pana”.

24 września wpadł inny parkingowy fałszerz. Właściciel audi stojącego na Długiej przerobił datę w bilecie z 23 września na 29. Poprawił ją ołówkiem. Mężczyzna nie przyznał się do winy.

Od początku roku kontrolerzy ZDM wykryli 28 sfałszowanych kwitków z parkometrów (tylko we wrześniu śródmiejska policja otrzymała 10 zgłoszeń o fałszywkach). Oprócz tego kontrolerzy przejęli cztery fałszywe karty ‟N+” (dla niepełnosprawnych) i dwa abonamenty dla mieszkańców strefy.Policjanci i kontrolerzy zauważyli, że często bilety fałszują właściciele dobrych, kosztownych aut. Inny wniosek: większość kwitków jest podrabiana nieudolnie, prymitywnymi metodami. Dorysowują cyfry bądź wymazują. Nie zdarzają się próby fałszowania kwitków przy pomocy specjalnych programów komputerowych, bo oryginalne bilety drukowane są na bardzo charakterystycznym papierze, trudnym do podrobienia.

– Na widok fałszywego biletu kontroler wzywa policję albo straż miejską, które kierują sprawę do prokuratury – mówi rzecznik ZDM Adam Sobieraj. – Dodatkowo nakłada na kierowcę 50 zł kary, bo ten nie zapłacił za postój.

– Fałszerze biletów parkingowych nie zdają sobie sprawy, że dopuszczają się przestępstwa, za które grozi do pięciu lat więzienia – mówi Tomasz Oleszczuk.

Od początku roku do końca września kierowcy wrzucili do parkometrów 50,2 mln zł. Kontrolerzy ukarali w tym czasie za brak kwitka 227 tys. osób, nakładając na nich kary za prawie 11,4 mln zł.

Życie Warszawy
Źródło: forum.zm.org.pl/viewtopic.php?t=639


Temat: [Gliwice] Inwestycje
Trzy złote za godzinę parkowania w Gliwicach



Trzy złote ma kosztować godzina parkowania w ścisłym centrum Gliwic. - To za dużo - mówią mieszkańcy.

Pomysł wprowadzenia płatnych stref parkowania w centrum Gliwic to według urzędników sposób na pozbycie się ogromnej liczby samochodów zalewających centrum. Rzeczywiście, nie sposób przyznać im racji - w ciągu dnia kierowcy bezskutecznie krążą w poszukiwaniu miejsca na zostawienie samochodu.

- Gliwiczanie przyzwyczaili się, że jak rano zaparkują samochód w centrum, to zabierają go dopiero po południu. Konieczność płacenia za miejsca parkingowe sprawi, że będzie większa rotacja, a poza tym część kierowców w ogóle nie zdecyduje się wtedy na wjazd do śródmieścia - argumentuje Marek Jarzębowski, rzecznik gliwickiego magistratu.

Zarząd Dróg Miejskich, który przygotowuje projekt wprowadzenia płatnych stref parkowania, opracowanie wstępnej koncepcji zlecił wrocławskiej firmie M plus K. Według jej założeń strefę wyznaczą ulice: Częstochowska, Wrocławska, Mikołowska, Ziemowita, królowej Bony, Zygmunta Starego, Lompy, Korfantego, Wieczorka, Powstańców Warszawy, Barlickiego, Dubois, Bohaterów Getta Warszawskiego i Jagiellońska. W jej obrębie zostaną wydzielone sektory zielony i czerwony. Ten drugi ma objąć ścisłe centrum z uliczkami wokół starówki, gdzie parkowanie będzie najdroższe.

Pierwsza godzina parkowania w sektorze czerwonym ma kosztować trzy złote, w sektorze zielonym - dwa złote. Bilet dzienny będzie kosztować odpowiednio 24 i 18 zł. - To bardzo dużo, biorąc pod uwagę, że w Katowicach taka opłata to tylko 1,5 zł za godzinę - mówi Piotr Górny, który codziennie dojeżdża do pracy do śródmieścia Gliwic.

- Będziemy mieć jeszcze mniej klientów, których opłaty zniechęcą do przyjazdu do centrum - przewiduje jeden ze sklepikarzy.

Według Martyny Bubik, zastępczyni dyrektora ZDM-u, skutek powinien być odwrotny. - Badania pokazują, że w takich sytuacjach jest o wiele większa rotacja samochodów, a co najważniejsze, zawsze można liczyć na znalezienie wolnego miejsca. Nie ma co ukrywać, że wysokość opłat ma zniechęcić kierowców do długiego parkowania w centrum - tłumaczy Bubik.

Wraz z wprowadzeniem płatnych stref parkowania dwukrotnie zostanie zwiększona, do prawie dwóch tysięcy, liczba wyznaczonych miejsc parkingowych. - Tam, gdzie będzie to możliwe, utworzymy je w pasie jezdni - tłumaczy Bubik.

Na razie tej propozycji przyglądają się radni. To do nich należy ostateczna decyzja, ile wyniosą opłaty za parkowanie. Parkometry najwcześniej staną na gliwickich ulicach w połowie 2008 roku.

Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice
Źródło: forum.gkw24.pl/viewtopic.php?t=138


Temat: [Bytom] Plany, inwestycje, etc...


Komórką zapłać za parkowanie
dziś
Żeby zapłacić za miejsce parkingowe w Bytomiu nie trzeba mieć przy sobie gotówki do parkomatu. To pierwsze miasto w regionie, w którym za parkowanie możemy płacić przez telefon.

A wszystko odbywa się tak. Trzeba mieć telefon komórkowy z dostępem do internetu i obsługą programów Java. Kierowca wchodzi na stronę mobilet.pl i rejestruje się. Rejestracja jest bezpłatna. Podajemy swój numer telefonu komórkowego, nazwę użytkownika, hasło, swoje dane osobowe i adres e-mail. Kiedy kierowca jest już w systemie, ze strony internetowej pobiera na swój telefon specjalną aplikację, a na specjalne konto wpłaca dowolną kwotę pieniędzy. To z tego konta będą pobierane opłaty za parkowanie. Jeżeli tylko będziemy chcieli, rachunki za bilety będziemy otrzymywali pocztą elektroniczną. Można je też samodzielnie drukować. Wystarczy zalogować się na swój profil. Ważne jest to, że korzystając z usługi mobilet płacimy za faktyczny czas postoju, a nie tak, jak w przypadku parkomatu, za pełne godziny.

Andrzej Więcław bardzo często parkuje w Bytomiu. - Naprawdę mogę płacić za postój komórką? Pierwszy raz o tym słyszę. To bardzo dobry pomysł. Nie trzeba będzie szukać parkomatu - mówi.

System ruszył prawie dwa tygodnie temu, kiedy miejsce parkingowych na bytomskich ulicach zajęły parkomaty. Parkingowych było 40, ale zatrudnianie ich przestało być opłacalne. - Rosła płaca minimalna i firmie zewnętrznej przestała opłacać się obsługa miejsc parkingowych - mówi Katarzyna Krzemińska-Kruczek, rzeczniczka Urzędu Miejskiego. Na parkomatach, zdaniem Marcina Michalika z Miejskiego Zarządu Dróg i Mostów, mają skorzystać nie tylko kierowcy, ale i miejska kasa. Z szacunków MZDiM wynika, że w listopadzie wpłynie do niej o 30 proc. więcej pieniędzy za parkowanie. Do tej pory było tak, że budżet Bytomia na opłatach parkingowych zarabiał 60 tys. zł miesięcznie. Z tego prawie 82 proc. szło na wynagrodzenia dla parkingowych. MZDiM zakłada, że w przyszłym miesiącu wpływy z opłat wyniosą ok. 100 tys. zł. A firma, która zainstalowała parkometry będzie brała 59 proc tej kwoty.

Telefonem komórkowym za parkowanie, oprócz Bytomia, można płacić także w Opolu, Radomiu, Śremiu i Warszawie.

Agnieszka Klich - POLSKA Dziennik Zachodni

http://slask.naszemiasto.pl/wydarzenia/914573.html
Źródło: forum.gkw24.pl/viewtopic.php?t=137


Temat: [pr] Parkowanie w śródmiesciu

Zefirem w kierowców

Mandaty, kłótnie, nerwy – tak dla kierowców parkujących w centrum wyglądał ostatni tydzień. A władze zapowiadają kolejne akcje.


autor zdjęcia: Pasterski Radosław
źródło: Fotorzepa


Po prostu koszmar! Od poniedziałku do czwartku dostałem trzy mandaty za złe parkowanie – skarży się jeden z pracowników firmy z siedzibą w centrum. – I nie jestem wyjątkiem, bo moi koledzy z działu też dostali po kilka „liścików” od straży miejskiej.

Efekt dziesięciodniowego polowania strażników na źle parkujących kierowców – urzędnicy nazwali je akcją „Zefir” – to 788 mandatów. Brudny pociąg albo korek. Kilkunastu z ukaranych kierowców zadzwoniło do naszej redakcji. Mają pretensje do władz miasta.

– Chętnie przesiadłbym się z samochodu do komunikacji miejskiej. Mam jednak do wyboru: ciasny, brudny pociąg albo wlekącego się ikarusa – mówi Antoni Fałat z Nowej Iwicznej. – Dlatego tkwię codziennie w korku na Puławskiej. Kiedy przebiję się do centrum, szukam pół godziny miejsca parkingowego – denerwuje się.

Żeby odkorkować Warszawę, trzeba zachęcić kierowców do przesiadki do komunikacji miejskiej. Jak to zrobić? Eksperci twierdzą: potrzebny jest kij (np. opłaty za postój w centrum) i marchewka (dobrze zorganizowany transport publiczny).

Kary i tak za małe?

Nie brakuje opinii, że w Warszawie – w porównaniu np. z Londynem czy Sztokholmem, gdzie trzeba uiszczać duże opłaty za wjazd do centrum – jest za mało „represji” dla kierowców.

– Płatne parkowanie w Warszawie to kijek, a nie kij – mówi prof. Wojciech Suchorzewski z Politechniki Warszawskiej. – Strefa dla parkometrów jest za mała i nie zniechęca skutecznie do wjazdu do centrum. Stanisław Biega z Zielonego Mazowsza: – Po godz. 15 można nie płacić w ogóle. Kontrolerzy już nie pracują.

ZDM zapowiada zaostrzenie kursu wobec kierowców. – Przygotowaliśmy projekt większej strefy płatnego parkowania – mówi rzeczniczka ZDM Urszula Nelken. Zmiany mają wejść w życie w lipcu, a parkometry mogą pojawić się m.in na Powiślu, Nowym Mieście, Solcu.

A co z marchewką? Mimo powtarzanych od lat obietnic opóźnia się budowa parkingów podziemnych pod ul. Emilii Plater, pl. Teatralnym, Bankowym, Trzech Krzyży i Powstańców Warszawy. Nie ma też widoków na kolejne parkingi „Parkuj i Jedź”.

– Parkingi w centrum? To nierealne – mówi kierowca ukarany trzema mandatami. – Jeśli na coś liczę, to na to, że akcja, jak każda w tym mieście, wcześniej lub później wygaśnie, a strażnicy wezmą za cel np. ulicznych handlarzy.

Tak dla komunikacji miejskiej
Z badań Politechniki Warszawskiej wykonanych w 2007 roku na próbie 1,1 tys. osób wynika, że niemal 82 proc. mieszkańców stolicy jest za priorytetem dla transportu publicznego.

Większość pasażerów pozytywnie ocenia komunikację miejską, chociaż domaga się jej unowocześnienia. Według ZTM, 2/3 autobusów miejskich to niskopodłogowce (nie zmienia to faktu, że warszawiaków wozi aż 530 ikarusów i jelczy z wysoką podłogą). Piętą achillesową systemu transportowego jest fatalny stan dworców i pociągów oraz postawa koljerazy. Szefowie Kolei Mazowieckich odmówili rozszerzenia wspólnego biletu na całą aglomerację, bo... bali się zbyt dużej liczby pasażerów. Według badań, najbardziej krytycznie oceniają komunikację ci, którzy w ogóle z niej nie korzystają.


Źródło : Życie Warszawy

Źródło: forum.zm.org.pl/viewtopic.php?t=639


Temat: Zmiany w mieście bez rozgłosu
Koszaliński Zarząd Dróg Miejskich chce wprowadzić strefy łatnego arkowania ołączone z nowoczesnym systemem arkometrów. 13 kwietnia firma Polterms zaprezentuje ZDM-owi swoją ofertę na specjalnym spotkaniu, które, o dziwo, będzie... zamknięte dla mediów. Czego boją się urzędnicy?

Najwyraźniej rozgłosu, bo Wiesława Dobijata, zastępca dyrektora ZDM-u niechętnie zdradza jakiekolwiek szczegóły na temat lanowanych zmian. – Trzeba najpierw wprowadzić korekty do uchwały, stąd chcemy zdążyć na kwietniową sesję Rady Miejskiej z rzedstawieniem koncepcji łatnych miejsc ostojowych – mówi wicedyrektor. Zamknięta dla mediów rezentacja firmy Polterms rozpocznie się o godz. 10. Jak zapewnia Jarosław Olek, rzedstawiciel warszawskiej spółki System Inteligentnych Parkometrów (SIP), urządzenie używane do tej ory m. in. w sieciach wodociągowych, będzie dla miasta i rzede wszystkim kierowców rzyjazne.

Bez roblemu z ieniędzmi
Oferta jest bezinwestycyjna. Polterms zamierza za własne ieniądze ostawić arkometry, dbając o ich eskploatację i czerpać część zysków z ich funkcjonowania, część oddając miastu. Maszyny mają rozliczać czas arkowania z dokładnością do kilkunastu sekund. Poza tym nie będzie roblemu z drobnymi. Parkometry będą na kartę z chipem, którą można doładowywać zgodnie z indywidualnym zapotrzebowaniem. Być może opłatę będzie można uiszcać także za omocą sms-a, internetowego rzelewu bankowego lub karty bankomatowej. – Szczegóły zamówienia są jeszcze do omówienia – rzyznaje Jarosław Olek. Z kolei według Wiesławy Dobijaty, rezentacja spółki Polterms nie będzie ierwszą tego typu ofertą rzedstawianą ZDM-owi rzez rywatną firmę.

Niepotrzebni arkingowi
SIP, który roponuje Polterms nosi znamiona innowacyjności. System ma oprzez monitoring i zdolność do dokładnej lokalizacji ojazdów, które rzekroczyły czas arkowania lub zostały zaparkowane bez uiszczenia ułatwić racę służb orządkowych. Stojące w strefie arkometry będą natychmiast wysyłały sygnał do Straży Miejskiej. Być może ZDM obawia się zbyt raptownej reakcji osób, które mogą stracić osady. Parkometry będą w ełni bezobsługowe. Niepotrzebni zatem mogą okazać kontrolerzy arkingowi.

Parkometry sposobem na zarobek
Coraz więcej miast decyduje się na organizację stref łatnego arkowania, w których stoją arkometry. W zeszłym roku strefy owiększyły Warszawa i Łódź. Poznań, który jako jedno z ierwszych miast w Polsce, zorganizował strefy zarabia rocznie na arkometrach 15 mln zł. Przy czym wokół stref, odzielonych na trzy odfstrefy, znajdują się obszary buforowe wyposażone w łatne arkingi strzeżone, na których godzina ostoju kosztuje tyle samo, co w strefie, czyli ok. 3 zł. Najwięcej jednak zarabia na arkometrach stolica. W ubiegłym roku była to suma ok. 53 mln zł. Nienajgorzej jak na swoje możliwości radzą sobie w tym względzie Białystok (2,5 mln) i Bygdoszcz (2 mln), który ma osobliwy roblem. Parkometry stojące w tym mieście były regularnie okradane, stąd na kilkudziesięciu założono specjalne obręcze zabiezpieczające.

Wyjątkowy Sopot
Płacić za arkowanie w strefach trzeba najczęściej od oniedziałku do iątku w godz. 9-17 lub 10-18, w zależności od miasta. Druga opcja funkcjonuje w Poznaniu. Natomiast ierwsza w Słupsku i Kołobrzegu w strefie Port. Natomiast w strefie Śródmieście funkcjonuje ierwsza opcja. Rzadkością jest konieczność łacenia za arkowanie w sobotę, która obowiązuje w Sopocie. Zarówno w Słupsku, jak i w Kołobrzegu funkcjonuje jednolita strefa. Natomiast Szczecin wprowadził trzy odstrefy, czerwoną, żółtą i zieloną, w których za arkowanie trzeba łacić w godz. 8-17, za rozpoczętą godzinę odpowiednio: 2,80 zł, 2 zł i 1,20 zł. Istnieje też możliwość zaparkowania auta na bardzo krótko, bez uiszczania wygórowanej ceny. Za ostawienie ojazdu w czasie do 15 minut kierowcy łacą: 70, 50 i 30 gr. Można też wykupić abonament, nawet roczny, który dla czerwonej strefy wynosi 980 zł, a dla dwóch ozostałych: 350 zł.

W mniejszych miastach taniej
Taniej niż w większych miastach jest np. w Kołobrzegu, gdzie za rozpoczątą godzinę ostoju w obydwu strefach trzeba wrzucić do arkometru 2 zł, a za ół godziny złotówkę. Abonament miesięczny kosztuje 200 zł, a dwutygodniowy 100. Jeszcze taniej jest w Słupsku, gdzie za rozpoczętą godzinę arkowania łaci się 1,50 zł, za ół godziny 50 gr. Abonament miesięczny kosztuje 100 zł, natomiast bilet tygodniowy 30. Nie wiadomo ile będzie jaka będzie wysokość opłaty za ostawienie auta w koszalińskiej strefie wyposażonej w arkometry. Obecnie za zaparkowanie samochodu od ratuszem lub dworcem, gdzie funkcjonuje strefa trzeba dać arkingowemu złotówkę za ierwszą godzinę arkowania, óźniej opłata wzrasta o 1,20 zł aż do czwartej godziny, kiedy za każdą kolejną łaci się znów złotówkę. Za miesięczny abonament trzeba wyłożyć 100 zł. Choć ZDM jest równie tajemniczy także w tym względzie, bardzo wątpliwe jest w Koszalinie urzymanie za ostój w strefie cen na oziomie niższym niż w Kołobrzegu czy Słupsku.
Jacek Stramik
Źródło: koszal.in/forum/viewtopic.php?t=12988


Powered by WordPress, © tokio-hotelowcy-bill *Tokio-Hotel